niedziela, 18 maja 2014

Rozdział 17

                        * Zayn' POV *

Spojrzałem na nią kompletnie zszokowany. Nie wiedziałem co powiedzieć. Naprawdę mnie zatkało. Gdy w końcu uświadomiłem sobie co Alice właśnie powiedziała, na mojej twarzy pojawił się ogromny uśmiech.


- J-ja? - Spytałem jąkając się. Przytaknęła nieśmiało głową słodko się przy tym rumieniąc. Naprawdę nie mogłem uwieżyć w jej słowa... Wstrząsnęło mną to ogromnie. Nawet w najlepszych snach nie wymarzyłem sobie takiej sytuacji. Co?! Piękna i mądra Alice siedzi przed tobą i mówi, że cię kocha czekając na twoją reakcję, a ty siedzisz odrętwiały nic nie mówiąc?! Ogarnij się człowieku! Potrząsnęłem głową i przygarnęłem ją w moje ramiona. Ona się we mnie zakochała. Ona mnie kocha. Niech mi ktoś strzeli w ryj bo nie wierzę. -Ja czuję dokładnie to samo. - Mruknąłem w jej włosy. Poruszyła się niespokojnie. Myślała, że jest inaczej? Skąd. Zakochałem się w niej pierwszy. Tak myślę. Nadal nie mogę w to uwieżyć. 


- Co teraz? - Szepnęła ledwo słyszalnie. No właśnie. Co teraz? Dobre pytanie... Sam do końca nie wiem. Powinno być tylko lepiej. - Może... - Zaczęła, ale uciszyłem ją pocałunkiem.




                

                       * Alice' POV *

Znowu mnie pocałował. Przecież my nie możemy. Nawet nie jesteśmy razem. Właśnie. Kocham go, on kocha mnie. O co tu chodzi? To wszystko dzieje się w takim tempie, że nie wyrabiam. To mnie przytłacza. Nie wiem nawet co mam o tym myśleć. To uczucie jest poprostu chore. Czemu tak szybko? Może tak musi być? Oderwałam się od niego i schowałam twarz w dłoniach.


- Co jest? - Usłyszałam jego głos gdzieś z boku.
- Nie, nic. Wszystko w porządku. - Nie do końca, ale przecież mu tego nie powiem.
- Widzę, że nie jest w porządku. Zachowujesz się jakbyś chciała wycofać te słowa. - Powiedział niepewnie.
- Co? Nie! - Wrzasnęłam chyba trochę za głośno. Jak on mógł to w ogóle powiedzieć?! - Oczywiście, że nie. - Popatrzyłam prosto w jego oczy. Mówiłam prawdę. Nie mogłabym... Uśmiechnął się lekko z widocznym rozbawieniem w oczach. 




Bawi go mój nagły wybuch? Właśnie. Dlaczego w ogóle tak zareagowałam? To zaszło już tak daleko? Przewróciłam oczami i rozłożyłam się wygodnie na kanapie. Robi się trochę niezręcznie. Dziwne. 
- To dobrze. - Mruknął pod nosem, przybliżając się i obejmując mnie ramieniem.
- Mam nadzieję, że ty też nie wycofujesz swoich słów. - Powiedziałam szybko.
- Zwariowałaś? - Przycisnął mnie mocniej do siebie całując w czubek głowy. - Nigdy. - Westchnęłam z ulgą, gdy upewnił mnie że nie zrobiłam z siebie idiotki. Na szczęście. - Może moglibyśmy... no wiesz.. spróbować. - Co spróbować? O co mu chodzi? Popatrzyłam na niego ze znakiem zapytania wypisanym na twarzy. Spróbować? Aaa! Chodzi mu o bycie razem? Jejku.. Jaka idiotka. Zaraz, wróć.. Czy on właśnie zapytał mnie.. Co?! Jasne! Pewnie! Oczywiście! 
- Hmm.. No nie wiem.. - Mruknęłam patrząc w podłogę. Mówię co myślę, no nie? Wreszcie odważyłam się podnieść wzrok i spojrzeć mu prosto w oczy. Przęknął ślinę i popatrzył na mnie z nadzieją. Dobry jest.


- Proszę. Będę się starać. Kocham cię. - No to już po mnie. Zmiękłam. Rozpłynęłam się. Umarłam. 
- Okej.. - Szepnęłam powoli łapiąc go za rękę. Wytrzeszczył oczy i uśmiechnął się szeroko. Odwzajemniłam się tym samym. Jego tęczówki aż błyszczały ze szczęścia. Oddałabym wszystko żeby było tak cały czas. I już? To wszystko? Jesteśmy razem? Tak po prostu? Już? Jestem z Zaynem Malikiem? Wpatrywałam się pusto w ścianę, wtulając w jego rozgrzaną klatkę piersiową. Nagle w jego kieszeni zaczął dzwonić telefon.


- Przepraszam. - Pocałował mnie w czoło i wyszedł z pomieszczenia by móc odebrać. Westchnęłam i podciągnęłam nogi pod brodę, opierając ją o kolana.


                     * Zayn' POV *


W momencie gdy byłem najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi i wtulałem się w moją dziwczynę.. jak to fajnie brzmi.. oczywiście właśnie wtedy musiał zadzwonić Harry.


- Hmm? - Mruknęłem do słuchawki.
- No siema stary. Chciałem się tylko dowiedzieć czy ten plan sprzed tygodnia jest aktualny. 
- Nie. Odwołuję go.
- Co? Niby dlaczego? Tak po prostu odpuszczasz Liamowi?
- Tak.
- Z jakiego powodu?
- Nie twoja sprawa Styles.
- Oczywiście że moja. 
- Właśnie że nie. 
- Powiedz mi do cholery. - Weschnęłem głośno z irytacją przecierając twarz dłonią.
- Tu chodzi o moją dziewczynę. - Bąknęłem ledwo słyszalnie.
- Pierdolisz. Przecież ty nie masz żadnej laski. - Przewróciłem oczami.
- Mam.
- Od kiedy niby?
- Nie ważne. Pilnuj swoich spraw. Przyjaźni się z Liamem.
- Że co do chuja?! 
- Opanuj język Styles. - Warknąłem.
- Nie mów mi nawet że ma na imię Alice.
- Co? Znasz ją?
- Porwaliśmy ją niedawno. - Zastygłem w bezruchu. Byłem totalnie w szoku. Jak oni mogli to zrobić?! Stało jej się coś wtedy? Ja pierdole.
- Urwę ci jaja.

                        * Nina' POV *

Zaczęłam śmiać się głośno z Louisa, który właśnie tańczył na środku ulicy makarenę. Prawie turlałam się ze śmiechu. Boże.. jaka siara.. Ja go nie znam.



- Kochanie! Chodź, zatańcz ze mną. - Wybuchłam jeszcze większym śmiechem.
- Chyba cię pogrzało. - Krzyknęłam z końca chodnika, opierając się o murek. On jest naprawdę porąbany. Obejrzałam się wkoło i spostrzegłam, że ludzie się na niego gapią i chichoczą pod nosem. Mój chłopak to debil. W końcu otrząsnęłam się i podbiegłam do niego, ciągnąc za ramię na chodnik. 


- Nie śmiej się ze mnie. - Udawał oburzonego, na co ja jeszcze bardziej zaczęłam się śmiać, przytulając do jego boku. 
- Gdybyś nie był takim głupkiem i nie robił z siebie idioty to bym się nie śmiała. - Powiedziałam spokojnie.







______________________________________________________________________




5 komentarzy:

Przeczytałeś? To skomentuj, albo zostaniesz zadźgany przeze mnie widelcem <3